Trzy roztrzaskane samochody w rowie, kilku rannych i kilkunastu ratowników medycznych, strażaków i policjantów uwijających się przy wypadku – taki widok mogli zobaczyć kierowcy jadący krajową ósemką w okolicach Osjakowa. Ten wypadek nie wydarzył się naprawdę – to happening, symulacja wypadku, który ma podziałać na wyobraźnię tych, którzy nagminnie łamią przepisy ruchu drogowego.
”Doszło do poważnej kolizji drogowej, trzy samochody w rowie kilka osób jest rannych – mówi Jerzy Szczerwakow z Agencji przygotowującej happening - a tak naprawdę jest to inscenizacja w ramach akcji “ Drogi Zaufania – Bezpieczna Ósemka”, mająca na celu podniesienie bezpieczeństwa na drogach i przede wszystkim zadziałanie na wyobraźnię kierowców”.
Zaprezentowana akcja ratownicza polegała na wydobyciu poszkodowanych z rozbitego pojazdu, umieszczeniu na desce ortopedycznej, unieruchomieniu odcinka szyjnego kręgosłupa – relacjonuje jeden z ratowników medycznych.
Na miejscu oprócz ratowników medycznych znaleźli się strażacy: ”Straż pożarna w pierwszej fazie pomaga ratownikom medycznym, aby osoby poszkodowane jak najszybciej przetransportować do karetki, a następnie zabezpiecza pojazd, jeżeli potrzeba to podaje pianę. Musi odłączyć akumulatory, sprawdzić czy nie ma wycieku paliwa – mówi starszy aspirant Andrzej Kapral z wieluńskiej straży.
Happening to pomysł Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. ”To co tu się dzieje w okolicach Wielunia to jest mały fragment całej naszej strategii, którą nazwaliśmy “Drogi Zaufania”, strategii, którą na drogach krajowych będziemy realizować do 2013 roku, a która ma doprowadzić do najtrudniejszej rzeczy, której się do tej pory nie udało się osiągnąć, do ograniczenia liczby zabitych i rannych w wypadkach drogowych o 75 % - podkreśla Andrzej Maciejewski - rzecznik prasowy GDDKiA. Ta droga, która dziś istnieje musi być bezpieczniejsza, nie możemy czekać na S8 nic nie robiąc. Ósemka to najdłuższa droga w Polsce i najniebezpieczniejsza droga w Polsce, droga na której w ubiegłym roku zginęło prawie 170 osób, to najwięcej w skali całego kraju.
”Każdy z nas jest uczestnikiem ruchu i każdemu może się przydarzyć udział w podobnym zdarzeniu. Jednak to głównie od nas zależy, aby dramatów na drogach było jak najmniej” – dodaje Andrzej Maciejewski.
Alina Frejusz



Zostaw komentarz
Musisz być zalogowany aby komentować.