Bój o remizę w Kurowie

Bitwa o remizę w Kurowie. Burmistrz Wielunia postanowił na wniosek tamtejszej rady sołeckiej wypowiedzieć Straży Pożarnej umowę dzierżawy Domu Ludowo - Strażackiego. Pretensje kierowano głównie w stronę Jana Bartosiewicza - radnego, a jednocześnie prezesa OSP w Kurowie zarzucając mu, że zawłaszczył budynek a wszelkie decyzje podejmuje jednoosobowo. Okazuje się bowiem, że na zarządzaniu obiektem można zarobić, jego pomieszczenia są wynajęte na sklepy i bank.

“Od dawna wiem, że rada sołecka ma ogromne pretensje i żal, nawet nie tyle do Zarządu OSP, ale do samej osoby pana prezesa Bartosiewicza - podkreślał podczas sesji Mieczysław Majcher - burmistrz Wielunia - który w jej ocenie i ja również to potwierdzam jednoosobowo zawłaszczył całym budynkiem. Udostępnia pomieszczenia Domu Ludowego komu według jego uznania chce pomóc i na jakie według niego cele powinna być przeznaczona. Dysponuje pieniędzmi, które wpływają do kasy OSP w Kurowie z tytułu wynajmu, dzierżawy pomieszczeń, a są to pieniądze rzędu około 11 tysięcy złotych w stosunku rocznym”.

Zarzuty odpierał radny Jan Bartosiewicz:”To co pan burmistrz powiedział czy rada sołecka napisała to jest naprawdę kłamstwo w żywe oczy. Od 2000 - 2001 roku administrował tym budynkiem sołtys i rada sołecka, budynek doprowadzili do ruiny, nic nie było w tym budynku, nie było żadnej kontroli. Pan burmistrz Adamski, widząc to wszystko przekazał budynek straży i na dzień dzisiejszy widzimy jakie są skutki, dlaczego są takie dochody 11 czy 10 tysięcy złotych z dzierżawy, 25 tysięcy dochodu, z czego to jest z zarządu straży: chodzenie po dyngusach, fantówki, chodzenie po sponsorach. To są te pieniądze wysoka Rado”

Z tymi argumentami zgodził się burmistrz Majcher, który podkreślił zasługi prezesa Bartosiewicza. Zaraz dodał jednak, że jest on typem autokraty “pan wielokrotnie w swojej wypowiedzi mówił: ja, ja , ja, ja i jeszcze raz ja”.

Z pytaniem do prezesa straży w Kurowie wystąpił również Stanisław Kędzia z rady sołeckiej. “Ile lat pan nie był na zebraniu rady sołeckiej i jak pan określa każdą radę sołecką, jakimi epitetami”. “Kiedy rada sołecka prosi zawsze jestem do jej dyspozycji. Przychodzę zawsze” - brzmiała odpowiedź Jana Bartosiewicza.

Całą sprawę podsumował radny Piotr Radowski, zaznaczając że cały konflikt rozgrywa się o pieniądze.

Ostra wymiana słów zakończyła się oświadczeniem Rady Miejskiej Wielunia, która pozostawia sprawę do rozstrzygnięcia burmistrzowi miasta. Pojawiła się jedynie sugestia, aby burmistrz Majcher przedłużył umowę ze strażą o miesiąc. W tym czasie zostanie zorganizowane zebranie wiejskie podczas, którego na temat przynależności strażnicy wypowiedzą się sami mieszkańcy.

Edyta Adamus

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.